| 2010-01-18 | ||
![]() |
Siedzimy w poczekalni Kliniki Krakowskiej przy ulicy Mehoffera. Puste korytarze. Niewielu pacjentów. Reprodukcje grafik na ścianach koloru ochry. To jedna z dwóch przychodni w Krakowie, w których można zaszczepić się na różne egzotyczne ciekawostki. Chwilę temu miła pani doktor wyjaśniła nam jakie zagrożenia czają się w tym ciekawym miejscu, do którego się wybieramy. Żółta gorączka, dur brzuszny zwany tyfusem, żółtaczka, malaria, tężec to niektóre tylko przyjemności, o których musimy myśleć przed wyjazdem. Od samych nazw robi się lekko słabo. No cóż, słowo się rzekło...Ustawiamy się w kolejce do kłucia. Prócz jednej dezercji akcja przebiegła w sposób zorganizowany i sprawny. Ech..."ciężki, niebezpieczny i bolesny" mamy ten zawód.
Jack |
|
| 2009-09-07 | ||
![]() |
Przyjemnie jest wejść na krakowski Rynek po dłuższej nieobecności w domu. Przyjemnie jest, odprowadziwszy Frania do szkoły, godzinkę spacerować sobie bez celu po lepkim poranną wilgocią mieście. A myśl już gna do następnej podróży...
Jack |
|
| 2009-08-27 | ||
![]() |
Uwielbiam zatrzymywać się przed słupami ogłoszeniowymi i tablicami z plakatami. Chłonę informacje o wszystkich koncertach, sympozjach , festiwalach , giełdach itp. Oczywiście "najmilej mi jest" gdy odnajduje plakat informujący o moich wyczynach koncertowych. Podróżując po Polsce staram się oglądać słupy ogłoszeniowe w różnych miastach. Fascynujące jest to że od Świnoujścia do Sanoka i od Białegostoku do Jeleniej Góry na słupach królują kabarety.
Jack |
|
| sopot | ||
| 2009-08-25 | ||
![]() |
Sopot. Ulica Armii Krajowej. Jedna z wielu w tej okolicy przedwojennych kamienic. Dużo drzew wokół. Myślę, że ludzie dzielą się na takich, którzy od razu oswajają miejsce. Wnoszą i rozkładają swoje rzeczy, zapełniają przestrzeń swoimi myślami i słowami.
Jack |
|
| muszelka | ||
| 2009-08-20 | ||
|
Ostatnie kilka dni znów grasujemy po polskim wybrzeżu. Dzierzgoń,Białogard, (z którego przywieźliśmy nasze cudne karykatury do obejrzenia w naszej galerii), Ustronie Morskie, Kołobrzeg. W Kołobrzegu gościmy w pensjonacie Muszelka. W zasadzie to jest sanatorium lub szpital sanatoryjny. Dyżurki pielęgniarek, gabinety zabiegowe, jadalnia z posiłkami z dietą i bez diety. Dużo starszych ludzi. Na parkingu sporo samochodów z niemieckimi numerami rejestracyjnymi. Pewnie taniej w Polsce. Czujemy się trochę z innego świata. Nie obywa się bez żartów. Czasem mało wyszukanych. Podczas wyjazdu sączę książkę Katarzyny T. Nowak "Moja mama Czarownica- opowieść o Dorocie Terakowskiej". Bardzo ciekawy opis artystycznej rodziny funkcjonującej w czasach głębokiej komuny i w okresie demokratycznych przemian. "Jest ogromna różnica między odchowywaniem a wychowywaniem."
Jack |
||
| thunderball | ||
| 2009-08-03 | ||
![]() |
Wiedzieliśmy od dawna, że będzie to szalony rajd. Koncert w Trójmieście a następnego dnia w samym sercu Bieszczad. Dzięki scenie usytuowanej tuż przy sopockim molo, grając koncert, patrzyliśmy ponad głowami zgromadzonej publiczności na wody Zatoki Gdańskiej. Siedzimy z naszymi przyjaciółmi w Cisnej i oglądamy zielone bieszczadzkie wzgórza.
Jack |
|
Jamaica epilogue |
||
| 2009-06-22 | ||
![]() |
Siedzimy z Damianem w klimatyzowanym pomieszczeniu restauracji hotelu Bahaia Principe w Runway Bay. Na zewnątrz żar leje się z nieba. My jednak siedzimy w długich spodniach i koszulach z długimi rękawami. Takie wymogi tego miejsca. Przeciągamy moment wyjścia z tej przyjemnej temperatury.
|
|
Is Jamaica enough ? (5) |
||
| 2009-06-21 | ||
![]() |
Zamykam oczy.Za chwilę usłyszę szept Piotra i Michaela "Zimra...Rikud...Neshew...".Będę czekał na pierwsze dźwięki kontrabasu Maxa by po chwili prostą melodią akordeonu rozpocząć naszą "modlitwę". Synagoga Shaare Shalom przy Duke Street w Kingston jest Domem Modlitwy trzystuosobowej społeczności żydowskiej na Jamajce.Całą podłogę Synagogi pokrywa piasek. To stara, sięgająca czasów Inkwizycji, tradycja(tzw. styl portugalski).Żydzi wysypywali piasek by szpiedzy nie mogli ich niepostrzeżenie obserwować. Na świecie jest tylko kilka tego typu Synagog.
|
|
Is Jamaica enough ? (4) |
||
| 2009-06-16 | ||
![]() |
Siedzę na ławce w hotelu Sunset Jamaica Grande Ocho Rios. Obserwuje ogromny wycieczkowiec Liberty of the Seaes wpływający do Ocho i spoglądam na swoje ręce. Mały, kilkudziesięciocentymetrowy kawałek plastiku w kolorze arbuzowego miąższu owinięty wokół przegubu dłoni decyduje o twoim statusie w tym miejscu. Nieważny kolor skóry, płeć, wiek, aparycja, waga ciała czy kolor oczu. Jeśli posiadasz opaskę jako znak rozpoznawczy jesteś upoważniony do tego by "darmowo" korzystać tu ze wszystkich: basenów, restauracji, plaż, leżaków, drinków, programów rozrywkowych, spacerów nadwodnych i podwodnych, etc.
|
|
Is Jamaica enough ? (3) |
||
| 2009-06-13 | ||
![]() |
Aklimatyzujemy się w małym, uroczym Medallion Hotel przy Hope Road niedaleko Muzeum Boba Marleya. Siedzimy na dużym , hotelowym tarasie i obserwujemy ,wędrujący inną trajektorią, Wielki Wóz na nocnym niebie. Myślę o Jamajczykach , którzy nie są rdzennymi mieszkańcami wyspy.Z przerażeniem odkryłem w przewodnikach,że hiszpańscy i angielscy kolonizatorzy eksterminowali pierwotnych wyspiarzy na ich miejsce sprowadzając niewolników z Afryki.I to oni byli przodkami obecnych Jamajczyków. Jak potoczyłyby się losy pierwotnych mieszkańców "wyspy słońca" ?Jak potoczyłyby sie losy mieszkańców obu Ameryk gdyby nie czas wielkich europejskich żeglarzy-odkrywców przełomu 15 i 16 wieku? Jedno jest pewne. Mieszkańcy Jamajki ,bardzo powolni i podchodzący do życia z dużym dystansem,za kierownicami swoich rydwanów przeistaczają się w prawdziwe demony szybkości.
|
|
Is Jamaica enough ? (2) |
||
| 2009-06-12 | ||
![]() |
Norman Manley Highway (zaczynamy zastanawiać się czy wszystko w tym kraju nosi imię tego tajemniczego dla nas człowieka) to szosa która prowadzi z lotniska do Kingston. W niektórych miejscach cypel jest tak wąski że po obu stonach drogi woda liże brudny piasek kilkadziesiąt metrów od asfaltu.
Po lewej stronie mijamy kadłuby starych statków handlowych , które niczym starożytne kolosy strzegą wjazdu do miasta. Norman Manley Highway przechodzi w Windwad Road co niechybnie oznacza że zjechaliśmy z cypla i stolica Jamajki przed nami. Z zadumy wyrywa nas okrzyk podekscytowanego Bogdana: Kierowca Sean nie kryje rozbawienia naszą reakcją i z uśmiechem od ucha do ucha wjeżdża w dżungle ulic Kingston...
|
|
Is Jamaica enough ? (1) |
||
| 2009-06-12 | ||
![]() |
Niektórzy piloci uważają że Międzynarodowe Lotnisko im.Normana Manleya w Kingston jest najpiękniej położonym na świecie.Usytuowane ono jest w połowie wąziutkiego cypla , który niczym szczupłe ramie osłania port i miasto Kingston na południu Jamajki.
Na końcu tego cypla znajduje się Port Royal z Fortem Charles.To dawna baza piracka i "Cerber" strzegący wejścia do portu. Chłoniemy całym ciałem pierwsze minuty naszego pobytu na Jamajce.Dosłownie całym ciałem bo wilgotność sięgająca 100% zaczyna dawać się we znaki. |
|
| From London with Love | ||||
| 2009-05-10 | ||||
![]() |
Maj.Wiosna eksplodowała zapachami i kolorami.
Niewiele osób wie że miasto to jest uważane za najstarsze w Niemczech. W czwartym stuleciu naszej ery było prawdziwą stolicą zaalpejskich terytoriów Cesarstwa Rzymskiego. Wolnym krokiem przechadzalismy się po uliczkach tego miasta oszołomieni majestatem Porta Nigry, wciągnięci w zagubiony w czasie gwar kąpiących się w ruinach Łażni Cesarskich.W ciszy kontenplujemy relikwie św. Szaty w Katedrze.Wsłuchujemy się w głosy przeszłości w Bazylice cesarza Konstantyna która była w swej długiej historii Aulą Koronacyjną , obronnym Rynkiem , koszarami by stać się czynną do dziś świątynią ewangelicką.
Kto wie jak wyglądać będzie Londyn za dwa może trzy tysiące lat. Czy wciąż będzie jedną z największych metropolii świata? Czy muzea londyńskie(wciąż darmowe) oferować będą jeszcze większy i jeszcze bardziej egzotyczny wybór esksponatów czy może to przedmioty z Imperium Brytyjskiego rozsiane będą po nowych muzeach gdzieś w nowych metropoliach? Ciekawe tylko czy w okolicach Parlamentu(bądź jego ruinach) zbierać się będą grupy jakiś futurystycznych aktywistów protestujących przeciw jakimś przyszłym konfliktom? Kto wie.. Jack |
|||
| Zatrzymany czas | ||
| 2009-04-05 | ||
![]() |
Początek kwietnia. Wczesne niedzielne popołudnie. Niespiesznie wracamy z koncertu w Radomiu. Cała przyroda budzi się ze snu zimowego. Tuż za obwodnicą kielecką widzimy przydrożne reklamy Muzeum Wsi Kieleckiej. ''Ryzykujemy wejście?'' rzuca ktoś w aucie. Zatrzymujemy samochód i wchodzimy. I nagle ...
Jesteśmy oczarowani! Cisza. Sielski klimat. Pierwsze kwiaty pokazują światu swoje płatki. Słońce przygrzewa. Niewielu zwiedzających więc człapiemy dostojnie, z rękami założonymi z tyłu, od chaty do chaty. I tu kolejne zaskoczenie.W każdym z oglądanych przez nas budynków zamiast nudnych i nie dających się spamiętać tablic informacyjnych mili kustosze , którzy chętnie i z pasją wyjaśniają wszystkie zawiłości historyczno etnograficzne. Zamiast muzeum ''z malowanej skrzyni'' żywa i soczysta podróż w czasie. Jack |
|







