
Piszą o nas :
Aneta Boruch "Zamieszanie w Clubie" -koncert w gorzowskim Jazz Clubie "Pod Filarami"
Marek Piechocki "Moim zdaniem", cz. XIII" -koncert w gorzowskim Jazz Clubie "Pod Filarami"
Przemyskie Centrum Kultury i Nauki 16 czerwca 2007
Piszą o nas w prasie niemieckiej

Siedmiu chłopaków z krakowskiego Max Klezmer Band wyznaje przede wszystkim jedną zasadę:grać i jeszcze raz grać.Już ich wejście do Große Kufu-Halle robi wrażenie.Orientalne dźwięki wchodzącej "karawany" wciągają słuchacza w świat muzyki.Podczas gdy Michael Jones wygrywa na swoich skrzypcach typowe klezmerskie melodie,Piotr Skupniewicz(klarnet) i Jacek Hołubowski(akordeon) towarzyszą mu jazzową improwizacją.Lider zespołu Max Kowalski(kontrabas) wraz z Tadeuszem Leśniakiem(klawisze),Bartłomiejem Szczepańskim(perkusja)i Markiem "Smokiem" Rajssem(instrumenty perkusyjne)upiększają utwory muzyczno-rytmicznym "dywanem" dźwięków.Młodzi muzycy-wszyscy absolwenci krakowskiej Akademii Muzycznej w swoich aranżacjach eksperymentują z muzyką latynowską, bałkańską, hinduską i jazzem, przez to udaje im sie stworzyć pełne napięcia utwory, w których pojawiają się charakterystyczne zmiany dynamiczne, akcenty oraz częste urwania i stop-timy.Jeżeli słuchacz oczekuje, że rozpozna znany motyw klezmerski,to zamiast tego usłyszy wybuchową mieszankę stylów muzycznych z wirtuozowskimi improwizacjami na najwyższym poziomie,które są dalekie od tradycyjnej weselnej muzyki klezmerskiej.Szczególnie ujmujące momenty koncertu to:solo akordeonu przy którym publiczność siedzi jak skamieniała, oraz wszechobecne instrumenty perkusyjne -brawurowe solo na krześle i gra gołymi rękami na zestawie perkusyjnym.Chociaż sposoby wykonywania muzyki klezmerskiej przez Polaków w swojej ambitnej formie nie mają nic wspólnego z muzyką ludową, to publiczność zaakceptowała tą formę,a zwłaszcza entuzjastyczny sposób wykonania utworów.
tłumaczenie;Anna Szczepańska

Przedstawicielem nurtu łączenia tradycyjnej muzyki klezmerskiej z klasyką,a przede wszystkim z jazzem był w tym roku zespół MAX KLEZMER BAND z Krakowa.To siedmioosobowy zespół skupiony obok lidera Maxa Kowalskiego grającego na elektrycznym kontrabasie rozszerza inicjowane tematy muzyczne we wszystkich możliwych i pozornie niemożliwych kierunkach.Jak powiedział jeden z członków zespołu po drugim utworze MKB łączy muzykę klezmerską z jazzem, muzyką latynowską, orientalnymi melodiami i dzikimi bałkańskimi tańcami.Polscy muzycy wykonali swoje utwory na bardzo wysokim technicznym poziomie,czego można sie było spodziewać po absolwentach krakowskiej Akademii Muzycznej.Chwilami,aż trzech perkusistów nadawało utworowi solidny rytmiczny fundament ponad którym wyróżniali się grający solo Piotr Skupniewicz na klarnecie,Jacek Hołubowski na guzikowym akordeonie oraz Michael Jones na skrzypcach.Muzycy przenieśli nas daleko od melancholijnych orientalnych melodii do muzyki jazzrockowej wczesnych lat siedemdziesiątych(Miles Davis,Weather Report).Barwne riffy jazzowe stworzył basista,a klarnecista "podróżował" muzycznie od motywów Europy Wschodniej do nowojorskiego bebopu i z powrotem.Dobre jest to, że ci muzycy rozwiązali sztywny gorset klezmerskich schematów,świeżo i bez skrępowania nie bojąc się elementu kabaretu, jak założenie sobie peruk rastafariańskich w utworze reggae.
tłumaczenie;Anna Szczepańska